Berlin zachodni…Berlin zachodni…

Kolorowe multi-kulti

Tak się złożyło, ze wracając w tym roku z  targów turystycznych w Lipsku przyjechałem na parę dni do Berlina. Już na pierwszy rzut oka widać różnicę między tymi dwoma miastami, chociaż dzieli je odległość ok 200 km. Być może przyczyną takiego wrażenia , był fakt, że Lipsk późną jesienią jest pusty i „surowy”, a Berlin tętni życiem bez względu na porę roku. No i co ważne- przybyłem do dzielnicy Schöneberg, która zawsze kipiała nocnym życiem. Zakwaterowałem się w mieszczącej się w starej kamienicy „Pension ABC”, w samym centrum miasta. Pensjonat ten dysponuje  niewielkim parkingiem schowanym za bramą w podwórzu.  Już po chwili po wyjściu na wieczorne ulice Berlina widać, że to miasto żyje przez całą dobę. Po mokrych ulicach suną niekończące się sznury samochodów, co kilka kroków widać  knajpkę, bar, lub sklep,

Berlin nocą

kafejkę, lub niewielkie biuro. Tysiące kolorowych neonów, zdawałoby  się kilometrowe stragany z warzywami, spieszący po pracy Berlińczycy- prawdziwie intensywny kolorowy świat. Niezwykłe jest to, że gdziekolwiek się nie wejdzie, to poza językiem niemieckim, słychać język turecki,  rosyjski, polski, angielski i jeden Bóg raczy wiedzieć jaki jeszcze język świata. Neony, oraz tablice z nazwami firm, lub reklamami są w zasadzie w języku niemieckim, ale można również spotkać wiele napisów w języku tureckim.

Kilka rad

A teraz garść przydatnych informacji: w restauracjach nie ma najczęściej dostępu do darmowego Internetu. W miastach należy uważać na mobilne kamery, a w zasadzie na całe ich strefy, łatwo można się na nie„nadziać”, przekonacie się o tym widząc błysk flesza – właśnie zrobiliście sobie fotkę za 100 Euro!! 🙂

Internet mobilny

Warto kupić sobie stick-modem w którejś z niemieckich sieci komórkowych np. O2 do tego można doładować konto np. za 3,5 Euro i w tej cenie otrzymać 1 GB surfowania na dobę, co jest dobrą propozycją, oczywiście można również wykupić pakiety rozmów. Stick taki kupiłem w Mediamarkt za 15 Euro i do tego dostałem gratisową dodatkową kartę O2.

Niemcy to rzeczywiście bardzo uporządkowane i skrupulatne społeczeństwo. Kupując kartę SIM musicie przedstawić dokument tożsamości, zostaniecie poproszeni o podanie swojego adresu zamieszkania w Niemczech, a karta zostanie na was zarejestrowana. Podyktowane jest to z pewnością względami bezpieczeństwa i potrzebą kontroli tego co dzieje się z daną kartą i do czego jest ona ewentualnie używana. To dla nas rzeczywiście zaskoczenie, bo u nas kupujemy kartę bez tych wszystkich zbędnych formalności. 😀

Na autostradach obowiązuje pełna wolność, gdy nie ma ograniczeń 😎  i jest to zasada którą warto byłoby promować również u nas (jak już będziemy mieli autostrady ;))- z tego co wiem Niemcy to jedyny kraj w Europie, przez który da się jechać tak szybko jak „fabryka dała”. Pamiętajmy jednak, że tam gdzie są ograniczenia, a najczęściej spotykane to do 80 i 120 km/h należy się do nich stosować -co czynią skwapliwie wszyscy miejscowi (a przynajmniej ci których widziałem). Jeżeli chcecie smacznie zjeść przygotujcie się na wydatek rzędu 20-25 Euro na osobę w przypadku, gdy zamówicie porządny obiad: np. rybę, ziemniaczki, surówkę deser wodę i wino. W Lipsku polecam grecką restaurację „Herkules”, dobre jedzenie, szybka miła obsługa i zawsze w porze obiadu i kolacji pełno sympatycznej klienteli. W Berlinie bardzo dobrą kuchnię oferuje restauracja: Ypsilon (www.ypsilon.de) na ul Hauptstrasse 163 , gdzie w każdy piątek i sobotę od 23.00 można posłuchać muzyki na żywo. Restauracja jest dość surowa w stylu m.in. drewniane krzesła i stołu, bar obłożony surową cegłą, ale oferuje dobrą kuchnię i znakomitą obsługę (pracuje tu m.in. polska kelnerka Agnieszka) a do tego możecie korzystać do woli z Internetu.

Cóż jeszcze zwraca uwagę w Berlinie? Słynna berlińska różnorodność. Każdy znajdzie tu coś dla siebie i konkretnie dla siebie, dla danego typu klienta, a wręcz dla konkretnej osobowości, czy kręgu zainteresowań.

Coś dla ducha

Drugi dzień pobytu w Berlinie zacząłem od śniadania w hotelu, do jajecznicy podano placuszki ziemniaczane tzw. Kartoffelpuffer. Po jedzeniu pojechałem do muzeum fotografii mieszczącym się naprzeciwko dworca Zoo przy ulicy Jebenstrasse. Znajduje się w nim obecnie wystawa Helmuta Newtona- mistrza kobiecego aktu. Znakomite zdjęcia, w większości wykonane techniką polaroidową, oddają uwielbienie mistrza dla kobiety i oddają podporządkowanie się jej dominacji.

Muzeum jest moim zdaniem obowiązkowym punktem programu w Berlinie. Przed wejściem możecie zakupić albumy ze zdjęciami wydawnictwa Taschen i in. , jest tu również stylowa kafejka, do muzeum nie wnosimy toreb, można je zamknąć w szafkach, nie należy również robić zdjęć. W okolicy spotkać można wielu krążących po mieście i dworcu berlińskich kloszardów.

Zakupy w Berlinie

W Berlinie warto zakupić niemieckie słodycze, są naprawdę jedne z lepszych na świecie, kupicie tu berlińskie Stollkuchen, lub marzepan, ale również dobry jakościowo proszek do prania, wino z setek winiarni z południa Niemiec, czy też np. Izraela i wiele innych ciekawych produktów.

Berlin jest idealnym miejscem na zakupy. W centrum aż roi się od sklepów, a szczególnie bezpośrednio przed świętami szał kupowania udziela się wszystkim, którzy tylko wyjdą wieczorem na ulicę -za sprawą tysięcy kolorowych reklam. W centrum kupicie najnowsze kolekcje svarowskiego, a obok ciuchy Thomasa Hilfingera, kawałek dalej zaczyna się już Karstadt, a później KaDewu największy dom handlowy Berlina z cenami raczej dość wygórowanymi.

Ja polecam centrum handlowe Arcaden na Wilmersdorfenstr. 115 sklepów z najróżniejszym asortymentem i z ciekawymi promocjami jest dobrą propozycją dla szukających dobrej jakości za przystępną cenę.

Jak parkować, a jak nie…

Na ulicach Berlina parkuje się jak się da, lub najczęściej jak się nie powinno. Prawa strona pobocza ulic wyłączona jest zazwyczaj z ruchu i parkowania, na poboczu ustawiono setki znaków zakazujących postoju, lub z zastrzeżeniem, że można parkować jedynie w celu wyładunku, lub załadunku towaru. To zupełnie nie przeszkadza berlińczykom w omijaniu tych zakazów.

Poszukiwanie miejsca do zaparkowania jest bezsensowną walką z czasem. Możemy być pewni, że zaparkujemy ok 1000 m od celu, gdyż w okolicy naszego celu każdy skrawek ziemi będzie wykorzystany do ostatniego centymetra. Ani razu nie spotkałem się jednak z kontrolą policyjną, ale chyba byłem w Berlinie zbyt krótko, lub też policja będąc pod wpływem świątecznej atmosfery sprawiła kierowcom prezent.

Jeden z napotkanych policjantów wyjaśnił mi, że zasady oczywiście obowiązują, znaki zakazu zatrzymywania oznaczone są tak jak u nas strzałkami od –do miejsca zakazu, jednak konia z rzędem temu, kto jest w stanie szybko i autorytatywnie stwierdzić, dokąd, lub odkąd taki zakaz obowiązuje.  Jak zauważyłem i tak ich nikt nie przestrzega.

Korzystajcie więc z parkingów podziemnych, lub nadziemnych, polecam np. parking: Metropole, na Joachimstalerstrasse, naprzeciwko restauracji Blauer Flug, samo centrum Berlina – do galerii handlowych i kipiących życiem deptaków macie dosłownie kilkanaście metrów.

Walkę o każdy centymetr ziemi widać w Berlinie na każdym kroku, widać też  dążenie władz miasta do zachowania porządku. Mamy więc specjalne miejsca do parkowania dla pań, napis na takim miejscu głosi „Frauen”, mamy miejsca dla kobiet z dziećmi, oczywiście dla osób niepełnosprawnych itd. Trochę tu brakuje miejsca na dowolność i choćby niewielki bałagan, tak jednak typowy dla nas.

Na szczęście bałagan taki znajdziecie w sklepikach, takich jak np. napotkany po drodze przeze mnie sklep z zabawkami dla dzieci, żołnierzykami, ludzikami z plastiku, bohaterami kreskówek, oraz kultowych serii filmowych: Gwiezdne Wojny- typowy sklep dla kolekcjonerów, gdzie na półkach leżą tysiące plastikowych używanych figurek i gdzie każdy może swoją figurkę sprzedać, lub wymienić.

Kolejnym przykładem jest sklepik ze sprzętem dla amatorów fotografii z tysiącem starszych i nowszych aparatów fotograficznych, obiektywów i innych akcesoriów przy Augsburgerstr. 33. Widoczna też jest wąska specjalizacja sklepikarzy. Spotkać można np. sklep z kółkami do wózków widłowych, dostawczych, wraz z tysiącami kółek do wyboru od najmniejszego do największego itd. Berlin to wielki rynek, a więc i wąska specjalizacja się opłaca.

Niewątpliwie na ulicach Berlina i przy wyjeździe z miasta warto posługiwać się nawigacją, która zdecydowanie ułatwi podróżowanie, autostrady nie są oznaczone tak jednoznacznie jak moim zdaniem powinny- i jest to jedna z cech w której Niemcy odbiegają od naszych rozwiązań komunikacyjnych „in minus”,  bardzo często kierunek docelowy którego szukamy, a raczej zjazd z autostrady oznaczony jest w niejasny sposób, a ominięcie właściwego kierunku może nas kosztować kilkanaście kilometrów, które będziemy musieli nadrobić jadąc autostradą do następnego Ausfahrt (zjazdu).

Dodaj komentarz